niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział trzydziesty - początek końca.

Jade's P.O.V





- Jedna rzecz nie daje mi spokoju - mówi Susan, kiedy zamykam drzwi za Harrym i Louisem.
Chciałyśmy pobyć chwile same, więc umówiliśmy się z nimi jutro. Przynajmniej z Louis'em, Harry zarzekał się, że nie ma najmniejszego zamiaru przychodzić.
- A mianowicie?
- Nie chodzi o tą pieprzoną wróżkę - Macha obojętnie ręką w stronę drzwi, na co ja uśmiecham się. - Cały czas myślę o dziwnym zachowaniu Arona i Jack'a. Louis zarzeka się, że nic nie wie.
- Może po prostu mają gorszy dzień - Wzruszam ramionami i przemierzam korytarz. Susan stoi jeszcze chwilę w miejscu i zastanawia się głęboko, po czym odwraca się, i kroczy za mną. 
- To nie jest jeden dzień, to już się ciągnie jakiś czas. Aron nawet nie wszedł się przywitać.
- Przyjedzie jutro. Nie dramatyzuj.
- On nigdy taki nie był! - Wyrzuca ręce w powietrze.
- Ma gorszy dzień! - Naśladuję ją, a kiedy moje ręce są w górze, rękaw bluzy odsuwa się i ukazuję posiniały nadgarstek.
Susan zatrzymuję na nim wzrok, po czym przenosi go na moją twarz. Przemierza dzielącą nas odległość w zawrotnym tempie i chwyta moją rękę, którą zdążyłam już niezgrabnie wcisnąć za siebie.
- Co to jest? - pyta, kiedy przygląda się odciśniętym na fioletowo palcom.
Otwieram usta kilka razy, a ona patrzy na mnie, czekając na odpowiedź. Ostatecznie je zamykam i w ogóle się nie odzywam.
- Nie udawaj pieprzonej niemowy - denerwuje się i marszczy brwi.
- Harry mi to zrobił - wyjękuję w końcu ze zrezygnowaniem, a ta odsuwa się o krok.
- Ten ewenement genetyczny cię uderzył?! - wrzeszczy, a ja kręcę głową, załamana jej gwałtownością i łapie jej przedramiona.
- Nie, to się stało we śnie, mocno mnie chwycił zanim się obudził - tłumaczę, a kiedy widzę jej bojową minę, wiem, że wcale jej nie przekonałam. Najchętniej by go uderzyła, tak czy siak. - Nie zrobił tego celowo! - powtarzam.
- Boli?
- Teraz już mniej - Puszczam ją i odsuwam się trochę.
Mamrocze coś jeszcze, chyba jakieś obelgi pod jego adresem. Nie zwracam na to większej uwagi, zajmuję się własnym nosem, a najważniejszą teraz sprawą dla mnie jest wybranie soku jaki będę piła.
- Denerwują mnie wszyscy. Nienawidzę ludzi - stwierdza po chwili namysłu przyjaciółka, na co ja parskam śmiechem. - No co? Cały czas są z nimi problemy. Przyłażą takie cioty i popychają pierdoły bez sensu. O, a najbardziej wkurwiają mnie tacy, którzy cały czas mówią ,,Cześć". Czy to normalne? - prowadzi sama ze sobą swój monolog i składa w przestrzeń wiązankę zaskarżeń, co do funkcjonowania całego środowiska. - ,,Cześć Susan"....Boże, jakie to irytujące. 
- Cześć Susan - mówię mechanicznie, a ta rzuca mi wściekłe spojrzenie. 
Mierzy mnie nim jeszcze przez chwilę, po czym wzdycha i mówi:
- Możemy udawać, przynajmniej dzisiaj, że nie znamy naszych kochanych sąsiadów, że dopiero co się wprowadziłyśmy i, że wszystko jest normalnie? A Aron wejdzie zaraz i każe nam oglądać Harry'ego Pottera?
- Możemy - odpowiadam i podaję jej sok, z którego zamknięciem mocowałam się ostatnią chwile. - Skoro to sprawi, że chociaż trochę zaakceptujesz otaczający cię ogół....
- Ciebie akceptuje, to ci powinno wystarczyć - fuka, po czym rozkłada się na kanapie.
- Wystarcza. A skoro ma być całkiem normalnie to...Przespałaś się w końcu z Jack'iem? - pytam nagle, kiedy rzucam się na miejsce obok niej, prawie rozlewając zawartość swojej szklanki. Susan krztusi się i patrzy na mnie z obrzydzeniem.
- Nie będę z tobą o tym rozmawiać!
- Czyli tak? - Otwieram szeroko usta, a ona rumieni się cała.
- Jezu, nie! Zamknij się!
- Tak tylko pytam - Wzruszam ramionami, - Między wami wszystko dobrze, tak?
- Tak. Tylko Aron zwariował. Może do niego zadzwonić? - pyta i patrzy na telefon.
- Jutro przyjedzie i przyciśniemy go do muru. Wszystko nam powie, jak zawsze.
- Mam poczucie winy - stwierdza w końcu i podciąga nogi pod brodę. - Mogłam wczoraj iść z nim porozmawiać, zamiast pływać z Jack'iem.
- Może to popsuje nasz zwyczajny dzień, ale też mam poczucie winy. Dostałam ataku paniki tylko wtedy, kiedy Harry zobaczył MOJĄ śmierć, a kiedy chodziło o niego, wszystko było dobrze. Tak jak by mnie to mniej obchodziło - przyznaję i wgapiam się w wyłączony telewizor. 
- Powiedzmy sobie szczerze - Susan podnosi się z półleżącej pozycji. - Ledwie go znasz, to niedziwne, że przejmujesz się sobą bardziej niż nim. To wcale nie jest zarozumialstwo, czy samouwielbienie. To normalne - zapewnia mnie, kiedy widzi jak ze zdegustowaniem wypuszczam powietrze. 
- Powiedzmy sobie szczerze – powtarzam za nią. - Jack to twój chłopak, może dobrze zrobił odciągając cię od wściekłego Arona? Wiesz, że on w takich sytuacjach mówi rzeczy, których by nie chciał - Uśmiecham się do niej pokrzepiająco. - Nie rozmawiałaś z nim w samochodzie?
- Jechałam z Jack'iem, on z Louisem. Podobno całą drogę spał. Jak tylko byliśmy pod blokiem, przepakowali się do samochodu Jack'a i pojechali dalej. Nie wiem co o tym myśleć.
- Skoro pojechali razem, to może nie jest między nimi tak źle? Sama nie wiem. Zauważyłaś, że w ciągu tych kilku dni, zrobiłyśmy listę nierozwiązanych spraw
- Tak. Niestety, zaczyna się wydłużać - fuka ze złością. - Potem o połowie spraw zapomnimy, jak zawsze.
- Więc ją zapiszmy - mówię i podnoszę się z miejsca, czując na sobie jej wzrok.
Po chwili wracam z kartką papieru i długopisem.
- Daj mi to - nakazuję Susan. - Bazgrzesz jak pijana kura.
Przejmuję długopis i zaczyna pisać. Przekrzykujemy się co chwile, na zmianę z wybuchami śmiechu. Po długich walkach, wykreśleniu połowy rzeczy, dopowiedzeniach rzeczy niedopowiedzianych przy Harrym i Louisie, lista w końcu spoczywa na stoliku przed nami, a my czytamy ją po raz kolejny:

Lista nierozwiązanych fenomenów, które powinnyśmy mieć w dupie:


1. Kłótnia Arona i Jack'a
2. Dziwne zachowanie Jack'a
3. Oraz Arona
4. Tajemniczy ,,Powrót do Irlandii", o którym pan Styles nie ma zamiaru mnie informować.
5. Niedopowiedzenia Louisa
6. Dlaczego Jade jest taka głupia, że poleciała do Irlandii? 
7. Dlaczego Susan jest taka głupia, żeby pisać to, co powtarza już 25 raz?
8. Harry Styles.


- Myślałam, że jest tego więcej - mówię i marszczę brwi.
Ostatni podpunkt, to skrócona wersja tego, czego nie zdołałybyśmy nigdzie zapisać. W końcu cały Harry Styles jest chodzącą, mroczną tajemnicą. Może dlatego, nasza lista skróciła się do minimum. 
- Wiesz co? - zaczyna Susan, patrząc ślepo w przestrzeń. - Naszą obecną sytuacje można określić jako kupa starego gówna. Tak, właśnie to jest to. My i wszystko co się dookoła nas dzieje. A chciałyśmy iść tylko na studia.
Zerkam na nazwisko ,,Harry Styles" na dole listy, po czym wzdycham i mówię: 
- Jeżeli już o tym mowa....Czytałam trochę o Birkbeck. Papiery można składać do końca sierpnia, mam szansę się dostać. Małą, ale zawsze cos.
- Czemu chcesz składać gdzieś papiery? Przecież już cię przyjęli - Susan przygląda mi się zdziwiona.
- Chciałabym iść na medycynę - wyjaśniam, a przed oczami przelatuję mi ten cwany uśmiech, połączony z zielenią tych oczu.
Chyba nie powinnam się przyznawać, że poszłam za jego radą. A już na pewno nie przed samą sobą.




Harry's P.O.V





Rzucam torbę na ziemie i bezceremonialnie przetaczam się przez mieszkanie, aż do upragnionej kanapy. Kładę się twarzą w dół i mam zamiar nie zwracać uwagi na nic.
- Zmieniłeś się - stwierdza głos obok mnie, a ja otwieram jedno oko, żeby rzucić Louisowi zawistne spojrzenie.
- Dlaczego niby? - pytam od niechcenia. 
- Nigdy w życiu nie pozwoliłbyś nikomu pomóc. To Jade cię zmieniła - mówi, czym skrajnie mnie wkurwia. - Poza tym, troszczysz się o nią.
- Daj mi spokój - Odwracam się od niego, ale on postanawia nie dać za wygraną.
- To dobrze. To bardzo dobrze. Może w końcu ruszymy do przodu z tym wszystkim.
- Z niczym nie będę ruszał do przodu - fukam i podnoszę się z miejsca, rozumiejąc, że mogę liczyć na chwilę ciszy jedynie w swoim pokoju. Już mam odchodzić, kiedy znowu słyszę za sobą:
- Jesteś inny, kiedy ona jest w pobliżu. Jakby spokojniejszy.
- Jestem tak zajebiście spokojny, że aż prawie nie żywy. Kiedy z nią jestem, jest jeszcze gorzej, gorzej niż zazwyczaj. A ty coś sobie uroiłeś.
Louis siedzi z uśmiechem na kanapie i wpatruję się we mnie. Kręcę z niedowierzaniem głową i pytam:
- No co?
- Stary, ty się rumienisz.
- Wcale nie - wzbraniam się i odchodzę do kuchni, żeby się napić.
- Dlaczego nie chcesz tego przyznać? Jade jest dla ciebie wyjątkowa i nie robisz nic, żeby temu zaprzeczyć.
- Mam koszmaru częściej, kiedy z nią jestem, to ci nie wystarcza? Kiedy jest w pobliżu mam koszmary nawet bez spania, oto co myślę o naszej relacji. Jedyne co udało mi się ustalić to to, że przez nią wkurwiłem coś, co zaczęło się zwać Kostuchą, która teraz próbuje mnie zabić. A wszystko przez kogo? Przez Jade - podnoszę głos i wymachuję rękami na wszystkie strony.
- Nie dość, że jesteś głupi, to jeszcze ślepy - kwituje, po czym znowu się uśmiecha. Pozdrawiam go środkowym palcem i kieruję się w stronę swojego pokoju, potykając się o odstający dywan. - Nie zauważyłeś niczego?
- Czego znowu? - Odwracam się na pięcie i patrzę, jak ze swoją stałą ,,cieszmy-się-życiem-bracia-i-siostry" miną, rozkłada się na kanapie.
- Jej nadgarstek, idioto - Przewraca oczami, a ja podnoszę jedną brew.
- O ile ma go na swoim miejscu, to nie wiem co w nim takiego dziwnego.
- Jest cały posiniaczony. Mówiłeś, że złapałeś się czegoś, kiedy kostucha ciągnęła cię do piwnicy, tak?
- Tak.
- To była ona, nieczuły kretynie





Lena's P.O.V





- Nie powiedziałaś im, prawda? - pyta Liam, który właśnie przysiada się do mnie na naszej ławce.
- Nie - wzdycham, po czym wygrzebuję butem dziurę w ziemi. 
- A Ewangelina?
- A Ewangelina kazała mi wybrać i czeka na odpowiedź. Jaka jest szansa, że zapomni?
- No cóż, jeżeli ktoś uderzy ją szpadlem w głowę, całkiem duża.
- Liam! - oburzam się, a ten wybucha śmiechem. - To poważna sprawa, czy ty zawsze musisz być takim...sobą?
- Znasz mnie już jakiś czas. Wiesz, że tak.
- Nie wiem jakim prawem jesteś starszy - Podnoszę się z miejsca. - Ludzie są dziwni. Nie rozumiem ich wymagań.
- Nie musisz mówić ,,ludzie" skoro wiemy, że i tak chodzi o twoją dziewczynę - kwituje przyjaciel, na co ja uśmiecham się blado. 
- Nie mogę o niej mówić źle - Kręcę głową.
- Ale to prawda. Ja o swojej dziewczynie mogę powiedzieć, że jest chorobliwie zazdrosna, nawet o ciebie. Co nie zmienia faktu, że ją kocham.  Właściwie, to dlaczego boisz się powiedzieć rodzicom? Rozumiem, są religijni i w ogóle, ale to chyba nie powód, żeby panicznie od tego uciekać?
- To jest powód - mówię i opuszczam wzrok na ziemie. 
Liam podchodzi bliżej i staję obok mnie.
- Nie musimy o tym rozmawiać.
- Nie, chcę ci powiedzieć. Wiesz, że mam siostrę?
- Tak się składa, że nawet chodziłem z nią do klasy. Zemdlała na zakończeniu, prawda?
- Dokładnie. No więc chodzi o nią. Wszystko zaczęło się, kiedy była w moim wieku - zaczynam i oglądam się za siebie, żeby zobaczyć, czy żaden z pijaków nie nadchodzi, żeby urżnąć się w trupa w miejscu, w którym właśnie siedzimy. Teren jest czysty, więc kontynuuję: -  Poznała chłopaka. Była bardzo zakochana, bardziej się już nie dało. Nie, nie zakochana, zauroczona i zafascynowana. To lepiej oddaje jej szaleńczy stan z tamtych  lat.
Poznała tego całego Dereka no i....przespała się z nim. Kilka razy. Zaczęła się obawiać o skutki tego wszystkiego. Porozmawiała o tym z mamą. Pamiętam też, że nie odzywała się wtedy do Susan, chyba się o to strasznie pokłóciły. W każdym razie, poszły z mamą do ginekologa i wszystko okazało się być w porządku. Mama wiedziała, ona dalej była z Derekiem, nie odzywała się z Susan. Potem jednak, nasz ojciec zaczął coś podejrzewać. Wprost zapytał mamę, czy wie coś na ten temat. Jedyne co ona zrobiła, to nie zaprzeczyła, bo obiecali sobie, że nigdy nie będą kłamać.
 Tata domyślił się i wpadł w furie. Wyrzucił Jade z domu i chciał jechać do tego całego chłoptasia. Mama płakała, ja płakałam, Jade płakała. Koszmar. Nie wiedziałam co się z nią dzieje przez kilka dni. Potem przyszedł do nas Aron po jakieś rzeczy dla niej, bo jak się okazało, zatrzymała się u niego. Tatę to trochę poruszyło, ale nie do tego stopnia, żeby jej wybaczyć. On jest bardzo staroświecki, nigdy nie dopuszczał do siebie myśli, że któraś z nas może stracić dziewictwo przed ślubem. W tym samym czasie Derek wymyślił sobie, że Jade zdradza go z Aronem. Tak więc, on też zaczął ją zdradzać. Nie wiem jak się o tym dowiedziała, ale wpadła w czarną rozpacz. Nie chciała jeść i w końcu przyszła do nas ciocia Arona, żeby prosić mamę o pomoc - Zaciskam oczy na chwilę, żeby odsapnąć, po czym kontynuuję:
- Jade wróciła do domu, Susan przybiegła do niej od razu, pomogli jej z Aronem to przetrzymać. A wiesz, kiedy tata zaczął się do niej odzywać normalnie? Po pół roku - Kręcę z niedowierzaniem głową i uśmiecham się smutno. - On nie jest potworem, po prostu takie są jego racje.
- Rozumiem. Staram się zrozumieć - mówi Liam, a ja patrzę na niego z dołu. Uśmiecha się blado i przyciąga mnie ramieniem do siebie. - Boisz się, że spotka cię to samo? - pyta, a ja kiwam głową. - Powiedz Ewangelinie, że na razie tego nie zrobisz. Nie ze względu na nią, tylko na ciebie. Jeżeli tego nie zaakceptuję, jest po prostu tępą dzidą, najgorszą ze wszystkich.
Śmieje się cicho i mówię, że tak właśnie zrobię, kiedy jakiś łomot przetacza się za naszymi plecami. Któryś z żuli właśnie stoczył się ze schodów i na leżąco otwiera butelkę, zanosząc się histerycznym śmiechem. Kiedy zaczyna wykrzykiwać w naszą stronę jakieś bełkoty, wymijamy go szerokim łukiem i wychodzimy z najgorszego z możliwych, miejsc spotkań.







Aron's P.O.V




Trzaskam drzwiami samochodu Jack'a i okrążam go, żeby wyciągnąć walizkę z bagażnika. Całą drogę jechaliśmy w ciszy i tak ma pozostać. Zamykam klapę, a chłopak odjeżdża od razu. Patrzę jak się oddala i marszczę brwi. To był najgorszy z możliwych weekendów i nic nie może sprawić, żeby jeszcze bardziej zaprzepaścić mój humor. Mam dość tego pierdolonego zarozumialca, raz na zawsze. 
Przemierzam drogę do domu, a kilka kilo bagażu ciągnie się za mną jak cień. 
Najciężej jest wciągnąć torbę na schody. Potem idzie już jak z górki. Otwieram drzwi i krzyczę:
- Ciociu, jestem!
Lucy wybiega z kuchni i przytula się do mnie. Dzwoniłem do niej, że wrócę wcześniej, dlatego przygotowała wszystko, W powietrzu już unosi się zapach gofrów z czekoladą. 
- Tak się za tobą stęskniłam! - mówi ze śmiechem, kiwając się na boki, a ja stwierdzam, że jest niepodważalnie najlepszą kobietą na ziemi. No i jedyną osobą, która teraz jest mi w stanie poprawić humor.
- Też tęskniłem - mówię, a moja torba uderza o ziemie, kiedy puszczam rączkę, żeby móc przytulić ciocię. 
Opieram głowę na jej i myślę, że mając ją koło siebie, wcale nie jest tak okropnie. Zrobiła tyle, żeby mi pomóc. Uratowała mnie przed moją rzeczywistością dawnych lat. Przed rodzicami.  Przygarnęła, chociaż wcześniej widziała mnie na oczy może ze dwa razy. Chciałbym kiedyś móc się jej odwdzięczyć.



*******



Po zjedzonej kolacji targam torbę do pokoju i rzucam ją na łóżko. Zaczynam się zastanawiać, jak bardzo nie chce mi się jej rozpakowywać. 
Zdecydowanie, za bardzo, żeby to robić. 
Słyszę dzwonek do drzwi, a zaraz po nim kroki cioci Lucy, śpieszącej, żeby otworzyć.
Przytłumiona rozmowa wydaję się być nienaturalnie cicha. Podchodzę zdziwiony do drzwi i uchylam je lekko, żeby wyłapać chociaż trochę z ich wypowiedzi.
- Pani Black, na prawdę nie może pani dłużej zwlekać. To ostatnie wezwanie do zapłaty, następna będzie eksmisja.
Moje płuca zaczynają palić ze stresu i całkowicie odejmuje mi oddech.  Wychylam się jeszcze bardziej, żeby słyszeć lepiej.
- Zdaję sobie z tego sprawę, ale proszę mi dać jeszcze kilka dni. Obiecuję, że zapłacę co do funta - Jej głos jest tak słaby i tak umęczony. To niemożliwe, żeby mówiła to ta sama osoba, z którą przed chwilą zaśmiewałem się przy stole.  
- Lucy - Męski głos łagodnieje i przybiera ton bardziej przyjacielski i życzliwy. - Wiem, że się starasz, ale nie możesz przeznaczać wszystkiego na studia chłopaka. 
- Aron nie może skończyć jak mój brat! - syczy, a mi całkowicie odejmuje rozum. 
- W takim razie, musisz znaleźć sposób, żeby zapłacić. Robię co mogę, ale nie mogę dłużej zwlekać. To ostateczne wezwanie do zapłaty - mówi smutno, po czym odchodzi.
Lucy zamyka drzwi i wciąga gwałtownie powietrze. Zaraz zamknie się w pokoju i rozpłacze.
Zawsze tak robi. Najczęściej, kiedy umiera któraś z jej przyjaciółek.
Zamykam drzwi jak najciszej mogę i brzydząc się samym sobą, wybieram numer.
Czekam, a każdy sygnał w telefonie przyprawia mnie o dreszcze.
- Zdesperowany człowiek robi zdesperowane rzeczy - powtarzam co chwilę. Jest mi na zmianę gorąco i zimno. Muszę usiąść, gdyż nogi przestały mnie słuchać chwile temu.
- Halo? - odbiera w końcu Jack.
- Zgadzam się.




THE END!


Jest już 02;01, więc nie będę się rozpisywać.
Dziękuję bardzo, za wszystko <3 Jesteście ze mną już przez 30 rozdziałów, wow :D
Wiem, że miałam nigdy tego nie robić, ale chciałabym poprosić, żeby każdy kto czyta, wyjątkowo ( jeżeli tego nie robi ) skomentował tego posta. 
Przepraszam, że znowu się nie wywiązałam i nie dodałam rozdziału od razu, ale po tym jak zdewastowałam mój komputer, nikt nie chciał mi już pożyczać swojego :(
 No, ale teraz wróciłam i jestem z wami! :D


Kocham was mocno ;**

47 komentarzy:

  1. Super :) Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie piszę, powinien być do wieczora :D

      Usuń
  2. Nie będę zbyt wylewna, przepraszam, brak czasu i mój telefon to ZŁO! Świetne opowiadanie, mam nadzieję na zacne rozpisanie akcji z Kostuchą ( wgl skąd ją wzięłaś? ) KURDE ARON CZŁOWIEKU ODPOWIADA SIĘ PEŁNYMI ZDANIAMI! Czekam nn :) - KochamSpongebobainicwamdotego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kostuchę? :D Kiedyś jechałam z dziewczynami w teren na koniach i tak jakoś samo wpadło :D
      Dzisiaj wieczorem powinien być :*

      Usuń
  3. Kocham,kocham,kocham ❤ mam nadzieje,że następny rozdział pojawi się szybko ✌ rozdział jak zawsze świetny i ciekawy ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Gee ��
    Na co Aron się zgadza? Nie powiem co mi przyszło na myśl...
    Biedna Pami Black :(
    Harruś się rumieni na myśl o Jade! Awww...
    Świetny rozdział! Czy już mówiłam, że świetnie piszesz? Nie? No to mówię :)
    Much love xox

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy z Arona robią jakiegoś zboka XD
      Much much love <333

      Usuń
    2. Ja nie... Znaczy... To przez Kate!

      Usuń
  5. Hej, świetny rozdział!
    (Gaby zmusiła mnie, żebym sama napisała komentarz -.-)
    Kocham Ciebie i twój blog! Czekam na kolejne części fabułe i rozdziały :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe <3 kiedy można się spodziewać kolejnej części ? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. HeYa slonce! :* ,,bazgrzesz jak pijana kura"? ^^ pierwsze słyszę. Strasznie mnie zaciekawilas no z tym wszystkim chyba nie wytrzymam długo.Już sama sobie wymyślam co mogłobybyc dalej.Spodobało mi się to że Susan i Louis odkryli ślady na nadgarstkach ,, Nieczuly krety" :3 Dramatyczna przeszłość Jade to coś o czym lubie czytac taki dramacik :D Szkoda mi Leny bo jednak ma trudną sytuację i szczerze jej współczuję. Plusik za to że do listy było dopisane o niewyjaśnionym powrocie do Irlandii o którym wspominalam we wczesniejszym komentarzu.Nie wiem czy to przez to ale i tak się cieszę :D No a na koniec zostawilam sobie twojego ulubieńca Arona który ,, zgadza sie" ale na co? Na jakieś bójki za kasę? Noo ja nic nie wiem i to mnie dobija.Ale wiesz cały czas mam przed oczami sytuacje jak Suzan wychodziła na pierwszą randke z chlopakiem i on krzyczał do niej przez okno.Ahh ta sytuacja rozłożyla mnie na łopatki poprostu najlepsza jesteś! :* Wiesz co jest najgorsze i zarazem najlepsze? Niepewność podczas oczekiwania na twój rozdział. Nigdy jeszcze mnie nie zawiodlas tylko zawsze zaskakiwalas w pozytywnym tego słowa znaczeniu.Poprostu twoje opowiadanie jest wyjatkowe więc nie zdziw się jak będziemy tu z tobą nawet do 10000 rozdziału bo mogę ci zareczyc że jako twoja wierna fanka dotrwam do końca. Nigdy nie lubilam czytac takich ff ktore odbiegaja od rzeczywistosci ale gdy zobaczyłam prolog w spisie to pomyślałam że wpadne.No i to sprawiło że jestem uzależniona. :D No nie wiem czy mama bylaby dumna xD Mam nadzieję że nie bedziesz kazała dlugo na siebie czekać bo jest tu zawiele spraw niedokonczonych aby trzymać czytelników w niepewności. A odbiegajac od tematu to w sumie moglabym poczytac jakieś opowiadanie z nazwa np ,, julious" ; P szukaj a może się takie znajdzie! No to chyba muszę kończyć zeby aż tak nie nudzić.Kończąc swoja wypowiedź pragnę oznajmic że (tu powinny być werble więc odczekaj sekunde dla efektu ^^) JESTEŚ MOIM IDEAŁEM ♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja matematyczka tak mówi o moim piśmie :(
      Aron ma się bić za kasę? XD Ta ciota? XD ( kocham go najbardziej na świecie :D )
      Kocham cię mocno <333
      Dzisiaj wieczorem rozdział, a ja, kiedy czytam takie komentarze, nie mogę spać, muszę pisać! <3

      Usuń
  8. Cudowny ;) Czekam na drugą część xD
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Bożeee!!! Kiedy kolejny.. Normalnie zaczęłaś tyle spraw .. Aron i Jack, Jade i Harry .. Proszę o kolejny świetny rozdział ! ;33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczorem <3 Gdyby nie mój wszechwiedzący zeszyt ,,Victorious", w którym mam wszystko opisany, pewnie bym się w tych sprawach pogubiła :D

      Usuń
  10. Aaaaaa, jesteś najlepsza. Super, super, super :*
    Czyżby Jack handlował dragami? Biedny Aaron. Wszyscy kochani, a tyle problemów... No nie :/
    Czytam i czekam z utęsknieniem na coś nowego :* /Dags.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudo<333 Nmg doczekać się następnego rozdziału, życzę weny:***

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mogłam powstrzymać okrzyku radości, gsy zobaczyłam, że dodalas juz 30 rozdział..ale ten czas szybko zleciał..no to tak..
    Znowu zostawiłam nas z niewyjasnionymi sprawami za co cie chyba zatluke..
    Harry i jade..ostatnio pisałaś ze będzie niedługo pocałunek...nie wiem czy ich ale bardzo bym chciała bo im na sobie zależy..
    Aaron..sama nie wiem co o nim myśleć..ja nigdy bym nie zgadla,że on jest gejem...
    I jack tez zachowuje się dziwnie..
    A Louis to po prostu Louis, którego kocham..
    Szkoda mi leży, ale na jej miejscu zrobiłabym to samo i odczekala jeszcze trochę..
    Czekam na następny kochana...<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zabijaj mnie!! :C
      Wieczorem <3 Dziękuję bardzo za miłe słowa <33 ;*

      Usuń
  13. Jeju o co chodzi z Aronem i Jackiem?? To się robi coraz bardziej rozbudowane, mam nadzieje że kolejny nie długo! Życzę dużo weny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. 02:01? Och, czyli poszłam spać dwie minuty przez wstawieniem rozdziału XD Czemu mam ochotę porównać to opowiadanie do drzewa? Mam wrażenie, że teraz wiem mniej na każdy temat niż na samym początku. Tak się jakoś rozgałęzia i dzieli, że nie nadążam powoli. Ale w sumie, lubię akcję, więc zdecydowanie czekam na ciąg dalszy i, nie ukrywam, najbardziej interesuje mnie wątek Jade i Harry'ego, który, swoją drogą, jest skończonym idiotą. Jak można nie zauważyć, że się kogoś posiniaczyło, no halo ;-; Ale w sumie, łał, Jade jest jego, eee, poręczą? Mogę tak to nazwać? XD
    W każdym razie, nie pozostaje mi nic, jak tylko czekać na kolejną notkę; mam nadzieję, że pojawi się niebawem. Do usłyszenia! c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie zauważył, bo spaał! Ty nikogo nie łapiesz za nadgarstki z siłą Hulka jak śpisz?
      (ja też nie, ale cii) ;)
      Much love xox

      Usuń
    2. Ale w sumie, łał, Jade jest jego, eee, poręczą? Mogę tak to nazwać? XD - to najbardziej poetycka rzecz, jaką w życiu przeczytałam XDDD

      Wieczorem będzie <3
      Much Much love!

      Usuń
    3. Zgadzam się, najbardziej poetycka rzecz jaką przeczytałam hahaha
      Sarabi Kocham Cię, ale "much love" jest moje i mam na nie prawa autorskie, no niestety...
      ;) idę kopnąć Kate, żeby wykrzesiła z siebie coś na komentarz pod najnowszym rozdziałem :3, a nie na mnie zwala pisanie :)
      Much love xox

      Usuń
  15. Świetny rozdział jak zawsze! ��
    (Anonimowy czytelnik)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow, nic wiecej, po prostu wow. Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział świetny, zresztą tak jak wszystkie.
    Życzę weny i czekam na następny
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przepraszam za zwłokę, postaram się dodać dzisiaj ;*

      Usuń
  18. Świetny rozdział! Kiedy będzie kolejna część? Tu będziesz ją umieszczać czy gdzieś indziej?

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej!!! Sorki ze nie napisałam komentarza ale przeczytałam i w cholerę byłam pewna że go napisałam ale jednak nie...:( wiec!!! Rozdział po prostu Z-A-J-E-B-I-S-T-Y jak zawsze zwłaszcza moment kiedy Harry się rumieni na wspomnienie z Jade hahaha pan ciemności nie chce przyznać ze mu się podoba haha ni mogę się doczekać kiedy nastepny i wgl wgl po prostu cie kocham ^^ ale to chyba też wiesz
    P.S. Przeraszam że musisz czytać moje komentarze dwa razy ale jak je pisze jestem taka podjarana że nie wiem od czego zacząć i pisze wszystko na raz nie myśląc o tym czy ktoś mnie zrozumie hahahahaxd postaram się pisać tak żebyś mogła przeczytać tylko raz xd
    Życzę weny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahhahaha, nie przeszkadza mi to, to urocze :D Dziękuję bardzo ;** Jezu, ostatnio tak się stresuję, że się wypalam i to robi się coraz gorsze ;( Jak czytam takie komentarze, to jest mi lepiej, lepiej mi się piszę i jakoś bardziej w siebie wierzę ;D
      Dziękuję ;*
      P.S.
      TEŻ CIĘ KOCHAM <33333

      Usuń